| Wyróżnienie ZPAF za twórczość w 2004 roku dla Mariusza Foreckiego. | 28.04.2005 | 23:04:41 | Wyświetleń: 2379 Po raz pierwszy Związek Polskich Artystów Fotografików przyznał
wyróżnienie ZPAF za twórczość w dziedzinie fotografii
- za rok 2004 otrzymał je Mariusz Forecki z Poznania.
Wyróżnienia takie będą przyznawane corocznie za najbardziej znaczące dokonania
związane z twórczością, publicystyką, krytyką i wydawnictwami w zakresie fotografii.
Mariusz Forecki interesuje się fotografią społeczną, dokumentuje zmiany zachodzące w Polsce od 1990 roku. Zrealizował wiele projektów fotograficznych. Najważniejsze z nich to: "Nowe religie w Polsce - wyznawcy Kryszny" o fascynacji młodych ludzi religią starożytnych Indii, "Nowy, wspaniały świat" - o życiu w i wokół supermarketów, "Blisko Nas" - o zmianach zachodzących w życiu mieszkańców miast i wsi oraz obecnie realizowany "Poza Rajem" - o kulcie ciała wymuszanym przez media. W roku 2002 zrealizował projekt: "Blisko nas - opowiedz nam swoją historię". Na przystankach autobusowych w Poznaniu powiesił plakaty z dobranymi w pary zdjęciami tak aby pojawiła się nowa treść oraz w roku 2004 projekt pt.: "BlueBox" dokumentujący nowe zjawiska związane ze stylem życia: muzyka techno, zmiany w obyczaju picia piwa czy wpływ budowy autostrady na mieszkających w jej sąsiedztwie ludzi. Mariusz Forecki jest laureatem Medalu Młodej Sztuki za fotografie o tematyce społecznej przyznawanego przez największy dziennik ukazujący się w zachodniej Polsce. Za swoje zdjęcia otrzymał wiele nagród w konkursach, m.in. kilkakrotnie w konkursie Polskiej Fotografii Prasowej, oraz w konkursie tygodnika Newsweek Polska na najlepszy reportaż. Studiuje w Instytucie Fotografii Twórczej Uniwersytetu Śląskiego w Opavie (Czechy). Pracuje w stworzonej przez siebie Agencji Prasowej i Fotograficznej TAMTAM. Mariusz Forecki: "Okruchy dnia" Akcja z udziałem grupy ludzi zawsze posiada jakiś punkt centralny, ogniskujący uwagę. - "Tam się dzieje to, co przejdzie do historii świata" - wyjaśnia Forecki, który takie punkty konsekwentnie omija. Z centrum wychodzą informacje łatwo przyswajalne, ich siła wynika najczęściej z racji wyjątkowego znaczenia przebywania w miejscu kulminacyjnym. Fotografie tego typu nie zadają pytań, nie sieją wątpliwości. "Dlatego nie pcham się na pierwszą linię" - powtarza zawsze Forecki. Tylko z takim założeniem mogło powstać jedno z najlepszych zdjęć o tematyce papieskiej w polskiej fotografii - pokazujące klęczącą kobietę, która modli się przed telebimem z obrazem papieża. Forecki działa jak satelita, podglądający Ziemię z orbity przez czuły przyrząd. "Mariusz od początku pokazuje to, co jest blisko nas" - komentuje Janusz Nowacki. - "Ale najpierw obserwuje, a potem daje obraz-kwintesencję. Jak w tej fotografii z papieżem na telebimie, gdzie mówi: bogiem są media". "Okruchy dnia" Forecki poskładał w cykl na początku tego roku. W kwietniu otrzymał za niego wyróżnienie Związku Polskich Artystów Fotografików. Witold Krassowski w uzasadnieniu podał, że Mariusz Forecki "jako jedyny przedstawił w długim eseju przemiany obyczajowe w społeczeństwie polskim na przełomie lat 90. i początku XXI w." Autorem "Okruchów dnia" może być tylko ten, kto fotografię traktuje jako sposób na życie. Takie zdjęcia zbiera się latami. Wartość tego cyklu wynika z fenomenu zdjęć, powstałych na obrzeżach zjawisk. One mogą być pokazywane z opisem, ale równie swobodnie bronią się bez niego. Ich wymowa jest uniwersalna, dopuszczają mnogość interpretacji (zdjęcie z papieżem na telebimie opowiada także o kobiecie, dla której bogiem jest papież, nawet w wersji elektronicznej), przy tym żadna najprawdopodobniej nie będzie fałszywa. To obrazy bogate w wątki i skojarzenia, wiele mówiące, rozwijające, pobudzające. Tak powstaje prawdziwa fotografia społeczna, fotografia wielkiego formatu, fotografia, która każe myśleć. W przypadku Mariusza Foreckiego jest ona leciutko surrealistyczna, zdecydowanie subiektywna i uniwersalna. Jej autor odrzuca sensację (będacą zresztą współczesnym atrybutem konsumpcji), jego filozofia życiowa bazuje na akceptacji człowieka. Podkreśla, że fotografią łatwo manipulować, że to najdoskonalszy kłamca - zależy, jak się wytnie obraz z rzeczywistości, bo z tych skrawków, wycinków, strzępków stwarza się nowy dzień. Dzień, który on utrwala na swoich obrazach, dopisać należy do czasu utrwalanego w dziełach autorów biorących udział w słynnej wystawie "Rodzina człowiecza"(1955). Jego fotografie przejawiają tę samą wrażliwość - czyli nie jedynie estetyczną, a czysto ludzką. "I ten jego delikatny uśmiech" - mówi Nowacki - "który nie wiadomo do końca - wyraża aprobatę, pobłażanie, czy chce ukryć to, co ostry język Skorpiona mógłby o rozmówcy powiedzieć..." Sylwetkę pierwszego laureata przestawiamy w jego autorskiej prezentacji.
|