Ireneusz Sobieszczuk | GEST SPOJRZENIE PAMIĘĆ | nowe życie moich archiwów
Stara Galeria ZPAF, Plac Zamkowy 8, Warszawa
Wernisaż w czwartek, 23 kwietnia o godz. 19:00, ekspozycja do 24 maja 2026
Kurator wystawy: Andrzej Zygmuntowicz
Organizator: Okręg Warszawski ZPAF Partnerzy: Barbara & Janusz Lipka, ZAIKS
Patronat medialny: kwartalnik FOTOGRAFIA, Fotopolis.pl
Ireneusz Sobieszczuk – Spojrzenia i gesty
Portret to, obok szeroko pojętego pejzażu, najpopularniejszy i najczęściej podejmowany przez fotografów temat. Tak przez zawodowców jak i fotografujących tylko dla prywatnych potrzeb. Pejzaże są skrajnie różnorakie – miejskie, wiejskie, nadmorskie, górskie i cała masa innych. Wszystkie wypełnione rozmaitymi elementami, często skrajnie odmiennymi, różnokształtnymi, różnokolorowymi czy różnej wielkości. Jeśli chodzi o portrety tych rozmaitości jest zdecydowanie mniej, co czyni wykonywanie fotograficznych podobizn zadaniem nieco trudniejszym. Od samego początku pojawienia się fotografii portret był podstawowym tematem realizowanym w pracowniach fotograficznych. Każdy chciał mieć swój wizerunek i podobizny swoich bliskich. Fotografia dawała niebywałą szansę na uzyskanie go w dobrej jakości
i za niewielkie pieniądze. Najpopularniejszy był niewielki format zdjęć, wybierali go niemal wszyscy zamawiający zdjęcia. Okazywało się, że królowa Wiktoria, czy Napoleon III mają takie same zdjęcia jak cała reszta ludzi. Fotografia portretowa stała się całkiem niechcący swoistym elementem demokratyzacji i pokazania, że wszyscy, niezależnie od pozycji społecznej, są podobnymi do siebie ludźmi. To jednak tylko pierwsze wrażenie. Rzeczywiście jesteśmy wszyscy jakoś do siebie podobni, ale jednak nie tacy sami. Rozwój fotografii, jej narzędzi i jej sposobów obrazowania, pozwolił na precyzyjniejszy sposób opowiadania jak wygląda i kim jest pojedynczy człowiek.
Dzisiejsze zdjęcia, podobnie jak te historyczne, mają wiele elementów wspólnych. Sposoby umieszczania postaci w kadrze są najczęściej zgodne z klasyczną kompozycją. Fotografowany zwykle znajduje się w centrum kadru, jego twarz jest czytelna, bo to ona jest najważniejsza. Jej zapis to przedstawienie wyglądu bohaterki czy bohatera. I tu pojawia się jedna z najważniejszych spraw dla fotografii portretowej, szczególnie tej która trafia do publicznego obiegu. Jeżeli rozpoznajemy twarz obecną na zdjęciu, to wzbudza ona żywe zainteresowanie – bo ją znamy. A jeśli na zdjęciu jest anonimowa postać, to nawet gdy portret jest doskonały, to nie przyciąga tak oka jak wizerunek osoby rozpoznawalnej. Nic na to nie poradzimy. Rozpoznawalna twarz budzi skojarzenia, pozytywne lub nie, wesołe lub smutne, przypomina rolę społeczną sfotografowanej osoby, sytuację, zdarzenie. W przypadku aktora może to być rola w filmie, sportowca medal olimpijski, polityka dobre lub złe (naszym zdaniem) skutki jego działania. Nieznana twarz niczego konkretnego nam nie przypomina. Czasem zobaczymy piękno, czasem starość, czasem energię lub jej zupełny brak. Ale zwykle patrzymy przez chwilę na nieznajomego i najczęściej nie zapamiętujemy go, bo nie mamy wyraźnych skojarzeń. Nie ma co ukrywać, rozpoznawalna twarz potrafi przyciągnąć oko niemal każdego widza, jest szansa na uzupełnienie wiedzy o bohaterze, przypomnienie tego co o nim już wiemy i utwierdzenie się, że jest fajny, ciekawy albo że dalej go nie lubimy.
Znane twarze stały się znaczącym tematem dla Ireneusza Sobieszczuka. Nie polował na nie, nie wyszukiwał w tłumie. Ze względu na swoją pracę był bardzo często blisko wielu znanych osób. Dokumentował to co robią, ale przy okazji obowiązków znajdował chwile, by realizować kadry wykraczające poza klasyczną dokumentację. Ciekawiła go ekspresja postaci znajdujących się przed jego aparatem. Na zmianę energia i uspokojenie, napięcie i jego rozładowanie, przeszywanie wzrokiem lub obłaskawianie nim. Znalazł również pewien drobiazg scalający niemal wszystkie portrety w jeden spójny zbiór. Jego obiektyw podążał za dłońmi bohaterów. Wyraźny gest czyniony rękami stał się wspólnym mianownikiem, wyrazem ekspresji, wyjściem poza samą znaną twarz. Te twarze bez kłopotu rozpoznajemy, to aktorki, aktorzy, piosenkarki, reżyserzy, głównie ludzie sceny lub estrady, czasem mniej znani - operatorzy czy muzycy, których twarze rzadziej trafiają na łamy prasy czy ekrany współczesnych mediów. Dzięki autorskiemu wyborowi sytuacji, w których dłonie a czasem tylko oczy, grają istotną rolę w kadrze Sobieszczuk uciekł od klasyki skupienia całej uwagi na odtworzeniu wyglądu. Szukał mocy zawartej w geście lub spojrzeniu. W jego kadrach przeplatają się na zmianę żywa energia i uspokajająca zaduma.
Andrzej Zygmuntowicz - kurator wystawy
Ireneusz Sobieszczuk
dziennikarz fotoreporter, którego dorobek obejmuje ponad pięć dekad dokumentowania historii, kultury i życia społecznego Polski oraz świata w największych agencjach prasowych. Jego praca łączy fotografię reportażową, militarną, telewizyjną i artystyczną stanowiąc ważne świadectwo epoki i estetyczny zapis wydarzeń. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików oraz Stowarzyszenia ZAiKS.
Największy sukces odniósł w 1987 roku, zdobywając Grand Prix Interpress Photo w Bagdadzie za poruszający reportaż z ogarniętej głodem Etiopii, do dziś to jedyne takie wyróżnienie dla Polaka. Ponad 30 lat dokumentował życie Telewizji Polskiej jako fotoreporter Prasowej Agencji Telewizyjnej. W swoim portfolio posiada fotografie najwybitniejszych twórców polskiej kultury.
Fotografie Ireneusza Sobieszczuka cechuje subtelne wyczucie kompozycji, światła i emocji, co czyni je nie tylko dokumentem, ale także świadectwem artystycznym. Jego prace znalazły się w albumach, książkach i licznych wystawach. Jest autorem i współautorem wielu publikacji, laureatem kilkudziesięciu nagród krajowych i zagranicznych, między innymi złotych medali na przeglądach fotografii militarnej w Paryżu i Wersalu. W swojej twórczości łączy reporterską czujność z artystyczną wrażliwością. Jak sam wielokrotnie podkreślał fotografia zawsze była dla niego pasją, a kluczowe były nie tylko umiejętności techniczne, lecz także relacje z człowiekiem i zrozumienie kontekstu fotografowanego świata. Jego wizytówką jest portret jako przestrzeń dynamiki, gestu, napięcia i skupienia.
Prezentowane na wystawie prace pokazują, że fotografia portretowa i dokumentacja faktu mogą spotkać się w jednym, konsekwentnym spojrzeniu artysty. W obu przypadkach najważniejsza jest uważność - czujność wobec chwili, gestu, napięcia. To właśnie w tym krótkim momencie obraz przestaje być jedynie ilustracją, a staje się świadectwem. Najważniejsze nagrody:
1973 – FOTO EXPO 69 III Salon Fotografii Artystycznej Poznań – srebrny medal
1973 – Światowe Biennale Fotografii Militarnej w Wersalu – złoty medal
1981 – Światowe Biennale Fotografii Militarnej w Paryżu – złoty medal
1982 – XXV Ogólnopolski Konkurs Fotografii Prasowej "Płocki dramat" - nagroda główna
1987 – GRAND PRIX INTREPRESS PHOTO 87 Bagdad za reportaż pt. „Na pomoc Etiopii”
(Autorka tekstu: Małgorzata U. Golińska)
