Ney Gallery&Prints, ul. Spokojna 5, Warszawa
Wernisaż w poniedziałek 12 października o godz. 19:00, ekspozycja do 11 listopada 2015
ZPAF jest jednym z partnerów medialnych wystawy
Ney Gallery&Prints prezentuje wystawę Krzysztofa Gierałtowskiego.
Z fotografii spoglądają między innymi twarze takich osób jak: Jerzy Kalina - artysta, Zbigniew Namysłowski - saksofonista, Marek Walczewski - aktor, Michail Levitin - dyr. artystyczny Teatru Ermitaż, Hanna Ku len ty - kompozytorka, Ad Gerritsen - malarz, Adolf Endler z żoną - pisarz, Yan Van Ardenne - współpracownik biura festiwalu, Sonia Augart - tancerka, Paul Tummers - historyk filozofii, Heidrun Perdelwitz - aktorka, Andrzej Renes - rzeźbiarz, Janusz Kijowski - reżyser, Vladimir Komarov - kompozytor, Thomas Verbogt - pisarz.
Indywidualne podejście do portretowanych osób, niebywała zdolność wyzwalania emocji, częste stosowanie przerysowań, przekształceń są charakterystyczne dla stylu Krzysztofa Gierałtowskiego.
Autor o projekcie Remake:
Pamieci zmarłego dziś w Arnhem, przyjaciela, historyka sztuki i znawcy fotografii Keesa Broosa,
wystawę tę poświęcam.
W latach 80-tych wystawa moich portretów Polaków przetoczyła się między innymi przez renomowane muzea Mediolanu, Monachium, Baden-Baden, Oslo, fińskiego Iyvaskyla i zakończyła się w 1988 na Zamku Królewskim w Warszawie. W ramach tego tournée w 1984 była pokazywana w holenderskim Frans Hals Museum w Haarlem i Museum voor Moderne Kunst w Arnhem.
Dlatego kiedy w Arnhem organizowano Festiwal Kultury «Passage Oost - Europa», dyrektorka Muzeum Liesbeth Brandt Corstius i jej mąż Kees Broos zaprosili mnie do portretowania uczestników Festiwalu. Powstające portrety wieszałem sukcesywnie w Centrum Festiwalowym, sali widowiskowej Schouwburg. Jesienią 1990 przez 2 tygodnie fotografowałem Rosjan, NRD-owców, Polaków i Holendrów. Malarzy, aktorki i reżyserów, kompozytorów i dyrygentów, jazzmanów, historyków, pisarzy, rzeźbiarzy, architektów i sztab organizacyjny Festiwalu. To wtedy dzięki holenderskiemu zamówieniu powstał szeroko później publikowany portret Jerzego Grzegorzewskiego goszczonego na Festiwalu z Teatrem Studio.
W Polsce nie ma takich festiwali ludzi kultury, przegrały z Coca-Colowymi i piwnymi eventami i dlatego jako wspomnienie pomysł tego remake. Dzięki zaproszeniu Moniki Ney 25 lat później zdjęcia pokazuję w Polsce. Fotografie wydrukowane zostały w technologii Digigraphie na archiwalnym papierze fotograficznym Epson Traditional Photo Papier, 420 g/m².
Dziś w wilczym kapitalizmie polskiej rzeczywistości, poza celebrytami, którzy mnie nie interesują, portrety Polaków zdają się być nikomu niepotrzebne i dlatego zanika pamięć jacy naprawdę jesteśmy.
Wobec skromnych zarobków młodzi fotografowie nie mogą sobie pozwolić na posiadanie pracowni.
Na wyższym etapie rozwoju własny kąt do pracy jest portreciście niezbędny. Spośród wielu młodych zdolnych żaden nie zdobył studia fotograficznego.
W rezultacie nikt nie kontynuuje mojej pracy. W miarę sił walczę o zachowanie mojego 40 letniego dorobku i możliwość dalszego działania, ale na dalszą metę w dramatycznych walkach z bezdusznymi administratorami jestem bez szans. W bezsenne noce uświadamiam sobie, że po mojej śmierci wszystko co zrobiłem pójdzie na śmietnik.
Krzysztof Gieraltowski, Warszawa, 5 września 2015
Krzysztof Gieraltowski, fotograf, członek Okręgu Warszawskiego ZPAF i Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. Stypendysta polskiego i holenderskiego Ministerstwa Kultury, Rządu Republiki Francuskiej oraz Agencji Informacyjnej USA i Fondation pour une Entraide Intellectuelle Europeenne.
Minister Kultury RP w 2007 roku odznaczył K. Gierałtowskiego srebrnym medalem Gloria Artis,
w 2011 artysta otrzymał nagrodę C. K. Norwida, otrzymał Doroczną Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego za rok 2013 w dziedzinie Sztuk Wizualnych, a w 2014 Prezydent RP przyznał mu Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, a Minister Spraw Zagranicznych Odznakę Honorową Bene Merito za działalność wzmacniającą pozycję Polski na arenie międzynarodowej.
Jego prace znajdują się w kolekcjach m. in. MOMA w Nowym Jorku, Museum of Modern Art w San Francisco, Bibliotheque Nationale de France, Musée d'Art Moderne de la Ville w Paryżu, Det Kongelige Bibliotek w Kopenhadze, Museum für Kunst und Gewerbe w Hamburgu, Museum Ludwig w Kolonii, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeów Narodowych w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu oraz w wielu kolekcjach prywatnych. Więcej informacji na stronie autorskiej.
Holenderski krytyk fotografii Kees Broos na otwarciu wystawy w Arnhem:
Minęło już sześć lat - być może niektórzy z Państwa przypominają to sobie - od prezentacji w Gemeentemuseum Arnhem wystawy zdjęć portretowych Polaków autorstwa Krzysztofa Gierałtowskiego. Na otwarciu wystawy oprowadzano po niej polskiego ambasadora; atmosfera była trochę nerwowa, trochę śmieszna. Powstała bowiem pewna drażliwa kwestia, a mianowicie - które portrety można pokazać na wystawie, a których nie. Trochę karykaturalnie przedstawiony funkcjonariusz partyjny, cóż, to jeszcze mogło przejść, ale portret kogoś, kto właśnie siedział w więzieniu - czy w tamtych okolicznościach był to dobry pomysł? Wszystkie zdjęcia zawisły, ale świat był wtedy trochę inny niż teraz, odczuwać się to dało w atmosferze wokół wystawy.
Poznaliśmy Gierałtowskiego jako fotografa tego rodzaju, jaki niezwykle trudno w Holandii dziś spotkać. Jego zdjęcia nie były dokumentalne w tym sensie, jaki jest znany zgodnie z naszą holenderską tradycją. I choć na jego zdjęciach dało się zwykle zaobserwować pewien aspekt teatralny, nie sposób go było przyporządkować do tak zwanej «staged photography», która w tym czasie zaczynała cieszyć się popularnością. Sam autor mówi o swojej subiektywnej fotografii, jakby chodzło o ściśle osobistą wizję człowieka stworzoną przez innego człowieka, jednak mnie jego prace przypominają przede wszystkim surrealistyczną tradycję polskiej literatury i sztuki filmowej. Surrealizm ten nie opiera się tak silnie, jak we Francji, na sennych wyobrażeniach czy literackich skojarzeniach, lecz jest oparty na absurdach codziennego życia...
Gierałtowski jest nie tylko fotografem, ale i artystą - starej daty, można by rzec - w tym sensie, że sam sobie udziela zlecenia, aby zrealizować projekt o dość utopijnym przesłaniu i utrwalić na zdjęcach Polaków żyjących w Polsce i na emigracji, ważnych dla kultury, polityki - w pozytywnym czy negatywnym rozumieniu - i w ten sposób, kto wie, zapisać ich w historii .... Korzysta przy tym ze stałej formuły, co więcej, wydaje się, że portretując kolejną osobę, ma za każdym razem przygotowany nowy sposób spojrzenia. Jedno zdjęcie przerysowuje, stosując obiektyw szerokokątny lub żabią perspektywę, na drugim widać poruszenie albo świadomy całkowity brak ostrości. Czasami na głowie ofiary spoczywają dodatkowe atrybuty, czasami modele mają na sobie elementy przebrania. Niekiedy z kolei fotograf koncentruje się na fragmencie, na czole, nosie lub dolnej szczęce. Kiedy indziej głowa zredukowana jest tylko do zarysu. Przekształcenia formalne, dodatki, redukcja, zawsze były wynikiem konfrontacji między fotografem a portretowanym. Ciągle na nowo kreowane były chwile napięcia, dzięki którym ze zmieniającego się wyrazu twarzy udawało się wydobyć to, co Gieraltowski uważał za podstawowy aspekt osobowości modela.
Sam autor okazuje się ostatecznie tak władcą, jak i niewolnikiem własnego projektu. Panie i Panowie, na naszej małej prezentacji zobaczycie najnowsze portrety Krzysztofa Gierałtowskiego zrobione przez ostatnich czternaście dni tu, w Arnhem, z okazji naszego Festiwalu, którego są jednocześnie dokumentacją. Niektóre ze sportretowanych osób na pewno poznacie, ponieważ Gierałtowski nie zmarnował okazji do scharakteryzowania w swój szczególny sposób znanych mieszkańców naszego miasta.
Wiszące tu zdjęcia nie otrzymały jeszcze ostatecznego kształtu, Gierałtowski zdecydował się na prezentację «work in progress», przedstawienie zdjęć w stadium przejściowym. Chociaż więc nie możemy zobaczyć tu wersji ostatecznej, uważam, że już na podstawie tych pierwszych efektów jesteśmy winni Krzysztofowi Gierałtowskiemu nasz podziw.
Arnhem, 13.10.1990 Kees Broos
Partnerzy wystawy - Epson Polska, Nielsen Polska. Partnerzy Medialni: Radio Warszawa, Warszawski Serwis Kulturalny, contra doc! FotografiaKolekcjonerska.pl, Magazyn Zupełnie Inny Świat, ŚwiatObrazu.pl, Portal Rynek i Sztuka.pl, Portal Kulturalny enter the ROOM, Związek Polskich Artystów Fotografików, Kruliq Wine&Art.
