Konkurs na fotografię lub grafikę do wykorzystania na okładce swej książki
organizowała autorka - Eliza Chojnacka.
Wyboru dokonało Jury w składzie: Marika Krajniewska, Paweł Chara, Wojciech Pijecki,
Krzysztof Bochnacki, Adam Fedorowicz i Eliza Chojnacka
Właśnie ukazała się kolejna książka Elizy Chojnackiej pt. "Placebo".
Jeżeli lubicie ambitną literaturę, nie lubicie sztywnych i utartych schematów to jest to książka dla Was. Wcześniej autorka napisała książki: "Nieporzadna?" i "Sinicuik".
Kilka miesięcy temu informowaliśmy o konkursie dla grafików i fotografików.
Zadaniem konkursowym było przesłanie pracy na okładkę książki „Placebo”.
Do autorki wpłynęło bardzo dużo interesujących prac. Ostatecznie wybór padł (okładka obok) na Angelikę Cebulę - studentkę dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, reporterkę Radiofonii, Grupa RMF FM. Angelika Cebula maluje obrazy, pisze wiersze, fotografuje "analogiem". W wolnym czasie projektuje i jest przydomowym grafikiem.
Nieco informacji dotyczących „Placebo” (więcej na stronie Elizy Chojnackiej oraz jej blogu) :
(…) Kiedyś od lekarza usłyszałam, że wszystko to jest efektem samotności. Ale czy samotność to życie w pojedynkę, czy składowa tego, że człowiek nie może dojść do ładu z samym sobą? (…)
Bohaterka książki, pisarka o skomplikowanej osobowości i rozwiniętej sferze emocjonalnej, zostaje umieszczona za sprawą rodziny w szpitalu psychiatrycznym. Tam rozpoczyna wewnętrzną walkę z własnymi przekonaniami. Niepewna tego, czy słusznie została skierowana na terapię, prowadzi zapiski przypominające niedbały dziennik, by poradzić sobie z lękami i wątpliwościami. Barwnie opisuje codzienną szpitalną rzeczywistość: spotkania z innymi pacjentkami, wizyty u psychiatrów i kolejne dawki leków psychotropowych. Nieufna wobec każdej napotkanej osoby musi poradzić sobie z demonem smutku i stawić czoło rodzącym się uczuciom. W obliczu traumatycznych zdarzeń, migotliwych wspomnień i sennych wizji stara się odnaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania i powrócić do normalnego życia.
Ale czy to upragnione „normalne życie” istnieje naprawdę? Może to tylko wyznacznik standardu życia społecznego? A może pewien termin przywoływany jedynie wtedy, gdy ktoś odstaje swoimi pragnieniami i dążeniami od reszty?
