Mała Galeria Fotografii w Muzeum Historii Miasta Przemyśla, Rynek 9
Ekspozycja od piątku 6 października do 4 listopada 2023
Kurator galerii: Jacek Szwic
„Stop wojnie”
Pierwsza fotografia pokazująca wojnę została zrobiona w 1855 roku przez Rogera Fentona podczas wojny krymskiej. Od tamtego czasu wojen nie brakowało i każda następna była coraz bardziej obfotografowana. Powstały miliony fotografii wojennych, niektóre z nich stały się ikonami, inne trafiły do pop kultury, albo do archiwów, często do teraz tajnych. Od ponad półtora roku wojna trwa obok nas i też jest fotografowana. Obrazy z wojny w Ukrainie dostajemy codziennie w czasie rzeczywistym. Jest ich tak dużo, że powoli powszednieją, zatracają moc odziaływania. Wobec zalewu fotografii wojennej ci, którzy żyją z aparatem wręku zadają sobie pytanie – jak fotografować wojnę żeby pokazać ją inaczej, nie zatracając przy tym tragedii, jaką niesie? Na pierwszej linii frontu mogą pracować tylko nieliczni fotoreporterzy, więc inni fotografują taką wojnę, jaką mają dookoła siebie, w jakiej uczestniczą, albo są świadkami. Mykoła Synelnikow od 2016 roku do napaści Rosji na jego kraj, był fotoreporterem sportowym. Akredytowany na wszystkich największych wydarzeniach sportowych fotografował to, co lubił. Wybuchła wojna, ginęli ludzie, z miast zostawały gruzy. Sport nie był najważniejszy, ale byli sportowcy, często utalentowani medaliści. Synelnikow znał wielu z nich i doskonale rozumiał, czym dla mistrza w jakiejś dyscyplinie jest długa przerwa w treningu spowodowana brakiem stadionów, hal sportowych, siłowni zbombardowanych przez rosyjskiego najeźdźcę. Wtedy powstał projekt cyklu fotografii „Stop wojnie”. Synelnikow fotografował aranżowane przez siebie sceny, w których sportowcy trenowali w zrujnowanych i spalonych halach, albo na podziurawionej pociskami bieżni. Zdjęciami przekonywał, że sport istnieje, na przekór wszystkiemu, na przekór wojnie. Sport jest też, kiedy dzieci grają w piłkę na potrzaskanym asfalcie, na tle wypalonych bloków. O tym są te zdjęcia. Czy jest to fotografia wojenna, często postrzegana jedynie, jako dokument? Zdjęcia Mykoły Synelnikowa są jego subiektywnym komentarzem na temat wojny, która zniszczyła jego sportowy świat. Są bardziej symbolem niż dokumentem, ale oprócz grozy wojny zawierają optymistyczne przesłanie i pozwalają ufać, że wojna się skończy, a sport będzie się rozwijał.
Jacek Szwic
Mykoła Sinelnikow (Mykola Sinelnikov, Николай Синельников) jest dziennikarzem i fotoreporterem sportowym. Mieszka w Kamieńskie w Ukrainie. Członek Narodowego Związku Dziennikarzy oraz członek Związku Fotografów Sportowych Ukrainy. Od 2008 roku pisze i fotografuje dla stron sportowych. Od 2012 roku prowadzi stronę sportową dla lokalnej gazety. Ma wiele publikacji w krajowych wydawnictwach sportowych: „Futbol", "Ukraiński Futbol", "Arena“ itp. Od 2016 roku jest oficjalnym fotografem na wielu międzynarodowych zawodach odbywających się w Ukrainie.
Od 2022 roku współpracuje z międzynarodową agencją Reuters, dla której relacjonując wojnę na Ukrainie. Synelnikow jest laureatem konkursów fotograficznych firmy Nikon, a seria zdjęć koszykarskich poświęconych początkowi epidemii koronawirusa w 2019 roku została wystawiona w Nyon (Szwajcaria) w siedzibie FIBA – Domu Koszykówki Patricka Baumanna - jako jedna z najlepszych prac roku.
