Krystyna Wiekiera-Pachulska: Pastele, Piotr Bącler: Fotografie
Galeria Ośrodka Kultury Plastycznej Wieża Ciśnień im. Bogdana Jareckiego
w Kaliszu, ul. Górnośląska 66A
Wystawa została otwarta w piątek 4 lutego 2022, ekspozycja do końca miesiąca
Niezamierzona dychotomia, nieprzewidziana dwoistość,
niewątpliwa podwójność, zaskakująca dwuznaczność.
To nie figura retoryczna, lecz konkluzja z obserwacji prac Krystyny. Lubię patrzeć na jej malarstwo, ponieważ zawsze dopada mnie uczucie niedosytu. Otóż jej miłość do odtwarzania natury jest oczywista, lecz to nie wszystko. To malarstwo jest szczere i otwarte. Nie udaje, nie kombinuje nie bryluje. A jednak w tych pracach coś, co budzi we mnie za każdym razem poczucie „wizualnego migotania” – te obrazy ocierają sie o abstrakcję. Szczera opowieść o naturze, lecz moje oko widzi w plątaninie korzeni czystą formę. Patrzę na lilie wodne a w oku mam przestrzenny dramat. To właśnie ta niezamierzona dychotomia, nieprzewidziana dwoistość, od której zacząłem opis jej prac. Oglądałem te prace u Krysi w jej pracowni i oczywiście natychmiast zawołałem – dlaczego nie robisz abstrakcji? Cofam jednak to pytanie. Wolę odkrywać te obrazy i obijać sie okiem między realizmem a czystą formą. Patrzeć na naturę a widzieć czystą grę form. Myślę, ze kiedy Krystyna namaluje obraz abstrakcyjny to ja zobaczę w tym pejzaż.
Cyprian Kościelniak
Krystyna Pachulska-Wiekiera
Absolwentka Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Tworzy w ulubionych technikach: malarstwo olejne, pastel oraz grafika, ma doświadczenie w prowadzeniu własnej pracowni ceramiki artystycznej. W swoim dorobku artystycznym posiada kilka wystaw indywidualnych, zbiorowych oraz udział w wielu wystawach okręgowych, krajowych i zagranicznych. Jest laureatką nagród w Biennale pasteli w Lyonie i Oviedo. Prace znajdują się w zbiorach w Polsce i za granicą: Muzeum Okręgowe Ziemi Kaliskiej w Kaliszu, Uniwersytet w Caracas oraz w kolekcjach prywatnych w Niemczech, i Holandii i Japonii.
Zapoznaj się / pobierz katalog wystawy w formacie .pdf - wystarczy, że klikniesz w obrazek powyżej
Z daleka Piotr Bącler (Peter Bacler) wraca do Kalisza…
Dwumilionowe archiwum fotografii wykonanych przez Piotra Bąclera – cyfrowy zapis pracy całego życia – mieści się na kilku twardych dyskach. Mam nadzieję, że część z tych „zatrzymanych w czasie chwil” ponownie zostanie kiedyś odkryta. Bo za tym wszystkim kryje się mistyka opisana przez Susan Sontag (1933-2004) w jej eseju „O fotografii”.
Piotr urodził się szesnaście lat po amerykańskiej eseistce i jak opowiadał, pierwszą publikację swoich zdjęć w lokalnej gazecie miał w wieku pięciu lat. Otrzymał od rodziców aparat fotograficzny. Mieszkał w Kaliszu niedaleko rynku i tam powstał pierwszy reportaż. Za sprawą opiekunów, którzy wtedy potrafili w Piotrze podtrzymać zainteresowanie pół-boskim zajęciem „zamrażania czasu”, ta fascynacja wyznaczyła dalsze koleiny jego życia. Więc ten niezauważalny proces przyswajania narzędzia jakim jest kamera fotograficzna trwał i modelował Bąclera – oko miało przedłużenie w obiektywie. Należało ten obiektyw rozumieć i znać jego ograniczenia. To technikalia, ale w tym czasie nauka na błędach miała swoje konsekwencje finansowe – wszak kamera cyfrowa miała się dopiero pojawić za kilkadziesiąt lat. Tak, jak zauważyła Susan Sontag, jego „fotografowanie było zasadniczo aktem nieinterwencji”, a „zbieranie fotografii (tu kreatywne ich tworzenie – WJD) równało się gromadzeniu owego świata”.
Kryteria nakreślone przez Sontag w „O fotografii” intuicyjnie docierały do ludzi z kamerą, którzy chcieli być kreatywni, odkrywczy. Ich zadaniem było potwierdzenie w rzeczywistości, że „każda fotografia jest wieloznaczna: zobaczyć coś w postaci zdjęcia – to znaczy znaleźć potencjalny przedmiot fascynacji”. Studia ukończył w 1976 roku na wydziale architektury Politechniki Wrocławskiej. Rozwinęły one Piotra intelektualnie i dały umiejętność tworzenia bytów estetycznych w przestrzeni. Kompozycja. Kolor. Estetyka obrazu. A reszta to już jego przemyślenia i subiektywne widzenie świata. Bardzo personalne. Indywidualne. Jak obraz fotograficzny, którym się posługiwał do dalszego kreowania struktur żyjących już własnym życiem w realnym świecie. Realia polskie – doświadczenie wielu jego rówieśników – wycisnęły Piotra Bąclera z kraju w 1979. Ostatecznie znalazł się w Winnipeg, stolicy kanadyjskiej prowincji Manitoba. Doceniono jego wiedzę zawodową i otwarty umysł. Pracował w Manitobie, w dwóch renomowanych firmach architektonicznych: IKOY Architects i Smith Carter Architects & Engineers Inc. A potem Piotr oddał się zupełnie fotografii. Stała się jego chlebem powszednim. Nie opuszczał domu bez aparatu fotograficznego. Jego drogi prowadziły po czterech kontynentach. Pasję dostrzegli inni i z tego wzięła się wieloletnia współpraca z Agencją Czerwonego Krzyża działającą na terenie dawnych Indochin, Indii, Japonii, Afryki, Chin. Jego miłością pozostał jednak Kraj Tajów. Chyba czuł tę czasoprzestrzeń, tych ludzi i otaczającą ich przyrodę. To ona wyznaczała ramy ich egzystencji. Piotr ze swoim aparatem fotograficznym towarzyszył ich życiu…
Waldemar J. Dąbrowski, zima nad jeziorem Huron, Kanada 2022
