19.08. - 20.09.2026
Stara Galeria ZPAF
Plac Zamkowy 8, Warszawa
Wernisaż wystawy
w środę 19 sierpnia 2026
o godz. 19:30
Wystawa czynna
do 20 września 2026
od wtorku do piątku
w godzinach 12:00 - 1800
w soboty 14:00- 18:00
Kurator
Andrzej Zygmuntowicz
Ogród, ale nieplewiony
Fotografia nie zaczyna się od obrazu. Zaczyna się od światła i czasu.
Światło nie jest jedynie warunkiem widzialności, podobnie jak czas nie jest wyłącznie miarą kolejnych zdarzeń. Oba pozostają materią doświadczenia – zapisują obecność, ale równie intensywnie odsłaniają znikanie. Każde spojrzenie jest już śladem, każda fotografia wydarza się pomiędzy tym, co było, a tym, co dopiero stanie się pamięcią. Wystawa rozwija się jak ogród. Nieuporządkowany, nie dlatego, że przypadkowy, lecz dlatego, że żywy.
Metafora Wacława Potockiego – Ogród, ale nieplewiony – staje się tu sposobem myślenia o obrazie fotograficznym. Nie ma jednej ścieżki ani jednej hierarchii znaczeń. Obok siebie wyrastają obrazy codzienności i metafory, ślady intymnych doświadczeń oraz znaki wspólnej pamięci. To przestrzeń, która nie domaga się selekcji, lecz uważności.
Poszczególne cykle nie funkcjonują jako zamknięte serie. Są punktami orientacyjnymi na mapie doświadczenia. Mapy nie opisują geograficznych współrzędnych, lecz topografie pamięci. Dni tygodnia są symbolami codzienności, w której powtarzalność nigdy nie oznacza identyczności. Czwarta współrzędna dopowiada to, czego fotografia nie potrafi zatrzymać – czas, który nieustannie wymyka się obrazowi:
czas dzieje się na moich oczach,
a potem zostaje tylko pamięć
i ślady
mojego i obcego życia
ważnych i bardzo niewielkich spraw
perspektywa zmienia widzenie
rytm jest częścią czasu
bywa zmienny
jest
Rytm staje się jedną z najważniejszych kategorii tej wystawy. Nie wyznacza go chronologia, lecz powracanie światła, gestów, spojrzeń i miejsc. Fotografie nie układają się w narrację, lecz pulsują niczym oddech – pomiędzy bliskością i oddaleniem, obecnością i nieobecnością.
Światłoczułość – tytuł, który kojarzy się z właściwościami materiału fotograficznego, ale jednocześnie opisuje kondycję człowieka. Światłoczułość jest sposobem istnienia wobec świata. Światłoczułość, jak światło słońca i cień księżyca razem – nierozłączna ze mną.
Światło staje się doświadczeniem, które obejmuje również cień. Widzialność i niewidzialność nie wykluczają się - wzajemnie się warunkują. Obraz rodzi się z napięcia pomiędzy nimi. Fotografia nie pełni tutaj funkcji dokumentu. Nie potwierdza rzeczywistości ani jej nie wyjaśnia. Raczej wydobywa jej plastyczność – zdolność nieustannego przeobrażania się pod wpływem światła, czasu i pamięci. Obrazy nie opisują świata. Pozwalają mu wybrzmieć.
Ta wystawa pozostaje otwartym ogrodem. Nie dlatego, że nie daje odpowiedzi, lecz dlatego, że nie oddziela kwiatów od chwastów, rzeczy wielkich od najmniejszych, własnej pamięci od pamięci innych.
Pozostawia je we wspólnym rytmie świata, w którym każda rzecz ma swój czas.
A fotografia jest próbą usłyszenia tego czasu, zanim stanie się milczeniem.
Katarzyna Łata
Buszując w niepielonym ogrodzie
Ogród, do którego zabiera nas Katarzyna Łata to przestrzeń wypełniona życiem każdej i każdego z nas. Wszyscy mamy w tym ogrodzie swój kawałek, taki bez precyzyjnie określonych granic. Nie myśmy go stworzyli, ale jesteśmy w nim od naszego początku. Trochę tak jak z życiem. Przychodzimy na świat a on już jest, zaczynamy mówić ale słowa, których używamy wymyślono dawno temu, zwyczaje powtarzamy po tych, co byli przed nami. Czy mamy odwagę poszperać w tym ogrodzie życia, by wnieść coś od siebie? Niekoniecznie musi to być jego plewienie.
Zdjęcia Katarzyny Łaty nie są dokumentem, dającym łatwo się odczytać, pozwalającym nazwać to co widać i po obejrzeniu całego zbioru zdjęć, wyciągnąć konkretne wnioski. Tu nic nie jest oczywiste, choć można próbować opisać słowami każde zdjęcie. To nie doprowadzi do zbudowania jednoznacznej wizji, zawartej w całym ogrodowym, nieplewionym materiale. Te zdjęcia to płynięcie przez kolejne etapy życia przy pomocy kadrów o poetyckim a nie reporterskim charakterze. Dają znacznie więcej swobody przy ich interpretacji. I może się okazać, że refleksje budzone zdjęciami będą bardzo się różnić w zależności od czytelnika zdjęć.
Na wielu kadrach pojawiają się różne drobiazgi, z pozoru nic nie znaczące, zwykłe, ale dla ich posiadacza są formą wspomnienia. Mówią o tym, co się kiedyś zdarzyło, kto przy nas był, gdzie to miało miejsce. Wyschnięta roślina, pożółkły ząb mleczak, nietypowa muszelka – to znaki naszej historii, przypominajki tego co było.
Gdy zamykamy oczy, często przydarza się zobaczyć przelatujące szybko obrazy, nieprecyzyjne, rozedrgane. Coś kojarzymy, firanka łopocząca w przeciągu. Już kiedyś tak się unosiła, przypominamy sobie, tak to było wtedy …. Obrazy widziane przez zamknięte oczy też falują, płyną szybko. Czy rzeczywiście tak było, jak mi się przypomina? Pamiętamy to co było ale w nieuporządkowany sposób. Nasza pamięć przypomina słup ogłoszeniowy, do którego przypina się zszywkami lub taśmą klejąca kartkę z tekstem. Deszcz namacza te kartki, wiatr urywa kolejne ich kawałki a czas zamienia w nieczytelny szczątek papieru. Po jeszcze widocznych drobiazgach zgadujemy co było zapisane. Wydaje się nam że pamiętamy, czy na pewno?
Wiele zdjąć Katarzyny Łaty to przypominanie, że czas ciągle płynie, i to tylko w jedną stronę. Nie można go cofnąć ani zatrzymać. Fotografia łapie chwilę, pozwala wrócić wspomnieniem do minionego, ale nie zapisuje tamtego zapachu, tamtych dźwięków, tamtej temperatury. Jest tylko migawką, takim szczególnym powidokiem.
Wątek pamięci i jej niepewności jest tylko częścią materiału wystawowego. Jest wstępem do rozważania co teraz, co za chwilę i co jeszcze później. Żyjemy w ziemskim ogrodzie, nie wiedząc co przed nami. Płyniemy na fali życia. Zwykle staramy się jednak znaleźć jakiś kierunek, jakiś port docelowy do którego chcemy dotrzeć. Ale bywa i tak, że na naszej drodze pojawia się ktoś, lub wydarza się coś nieprzewidzianego i to co planowaliśmy przestaje być ważne. Wygramy czy przegramy na tej zmianie? Autorka podpowiada, że warto ryzykować. Bo prawdziwym celem powinno być poszukiwanie radości z tego że jesteśmy. A radością nie jest powtarzanie tego, co robią inni. Niech po swojemu dbają o swój ogródek. Pozwólmy sobie na swobodne podejście do ograniczających nas przyzwyczajeń i norm. Nasz ogródek może pozostać niepielony a każde jutro będzie inne niż dzisiaj.
Andrzej Zygmuntowicz
OGRÓD, ALE NIEPLEWIONY
Na wystawie zostaną zaprezentowane prace z kilku cykli:
✻ Za Tobą ja
✻ Elektropolis
✻ Światłoczułość
✻ Mapy
✻ Czwarta współrzędna
✻ Tribute to Magritte
✻ Via
✻ Woda płynie dokąd chce
✻ Koany
✻ Dni tygodnia (Good Morning, Sunshine)
✻ Studium przypadku
✻ Dezyderaty
Katarzyna Łata
Artystka sztuk wizualnych, doktorka sztuki i wykładowczyni akademicka, kuratorka wystaw. Tworzy w obszarze sztuk wizualnych, głównie w oparciu o medium fotografii.
Autorka kilkudziesięciu wystaw indywidualnych, wielu zbiorowych oraz happeningów fotograficznych, a także redaktorka książek fotograficznych, kuratorka licznych wystaw, jurorka konkursów i przeglądów portfolio.
Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, Wydziału Grafiki w Katowicach (1999).
Członkini Związku Polskich Artystów Plastyków (od 1999), Związku Polskich Artystów Fotografików (od 2000) - tu: w Radzie Artystycznej ZPAF (od 2017, od maja b.r. pełni funkcję przewodniczącej RA). Kuratorka Galerii Katowice ZPAF
(2000–2017), wiceprezeska d.s. artystycznych Okręgu Śląskiego ZPAF (2002–2005), prezeska Okręgu Śląskiego ZPAF w czterech kolejnych kadencjach (2005–2017). Obecnie członkini Okręgu Krakowskiego ZPAF.
W latach 2014-2026 była kuratorką czterech Galerii Miasta Ogrodów. Inicjatorką i koordynatorką Nocy Galerii w Katowicach NOC-K
(2014-2025). Jest członkinią Stowarzyszenia MONADA (od 2023).
Wykłada na Akademii Śląskiej w Katowicach oraz w Studium Fotografii ZPAF w Warszawie. Od lutego b.r. pełni funkcję dyrektorki Sosnowieckiego Centrum Sztuki – Zamek Sielecki. W 2010 roku otrzymała nagrodę Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego za osiągnięcia twórcze i wkład w rozwój polskiej kultury, a w roku 2017 Brązowy Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Wernisaż wystawy miał wyjątkowy charakter bo przypadł na dzień 187. rocznicy oficjalnego wynalezienia fotografii
(licząc od 1839 roku, kiedy rząd Francji kupił i ogłosił patent dagerotypu). Jeśli jednak liczyć od powstania pierwszej trwałej fotografii Nicéphore'a Niépce'a z 1826 roku, to mamy właśnie 200. rocznicę - obchodzoną jako Światowy Dzień Fotografii.
