Gośćmi wieczoru autorskiego będą Tadeusz Rolke oraz Małgorzata Purzyńska
Dom Spotkań z Historią, ul. Karowa 20, Warszawa
Spotkanie w czwartek 1 grudnia 2016 o godz. 18:00, poprowadzi Jerzy S. Majewski
i będzie ono poświęcone głównie warszawskim zdjęciom fotografika
Świadek epoki? To mało powiedziane – Tadeusz Rolke to świadek kilku epok, w dodatku wyjątkowy, bo wszystkie utrwalił na swych fotografiach, a pierwszy aparat kupił jako 15-latek w 1944 roku.
Wielowątkowa, pełna anegdot opowieść o sensie fotografii, Szarych Szeregach i stalinowskim więzieniu, gdzie siedział za udział w organizacji, której nie było. A także o nonsensach PRL-u, artystach, których fotografował – od Kantora i Szapocznikow po Libere i Althamera – oraz flirtach, romansach i związkach, o których mówi bez żadnej taryfy ulgowej, za to z imponującym dystansem.
Pasjonująca lektura tej autobiografii, opowiedzianej Małgorzacie Purzyńskiej z bezpretensjonalnością i szczerością, chwilami po prostu zatyka czytelnika i dowodzi, że nie zastąpi jej żaden album ze zdjęciami. Każde zdjęcie ma przecież swoją historię nie mówiąc o tych, które nie zostały zrobione!
W dodatku Tadeusz Rolke obdarzony jest fenomenalną pamięcią, a lekkość narracji nie pozwala uwierzyć w wyznanie: nie jestem literatem, żeby opisywać świat słowami.
Mój pech? Całe życie mi towarzyszył, ale mnie nie pogrążył. A potknięcia? Ciosy losu? Rodzina? Pieniądze? Majątek? Tomasz Łubienski napisał kiedyś o powstaniu warszawskim: „Ani triumf, ani zgon”. Te słowa mogę odnieść do mojej prywatności, do fotografii, które zrobiłem, i do tych, których nie zrobiłem, do tych małżeństw i przygód…
Chris Niedenthal: Życie i praca Tadeusza Rolke to prawdziwa kapsuła czasu, a treścią jego życia były i są piękne kobiety, artyści oraz fotografia. Ta ostatnia jest jednak chyba najważniejsza. – Fotografia to moja namiętność, pasja i powołanie – mówi w tej książce Tadeusz Rolke.
Agata Tuszyńska: Tadeusz Rolke jak Isaac Bashevis Singer wyznaje kult pracy i erotyki. Obu służy niestrudzenie od ponad pół wieku. Utalentowany kronikarz PRL-u, owej monokultury kotleta schabowego z dziewczynami w mini i skuterem Lambretta w tle, w brawurowej rozmowie z Małgorzatą Purzynską wyjawia przed nami swoje sekrety. Nie tylko w sprawie kryteriów fotogeniczności, także innych zachwytów i olśnień. Namiętny i zaskakujący jak jego fotografie!
„Tadeusz Rolke. Moja namiętność” : wywiad - rzeka z Małgorzatą Purzyńską
464 strony, Wydawca: Agora, premiera miała miejsce 17 listopada 2016 roku.
„W zasadzie to on wybrał mnie na autorkę książki o sobie. Poznaliśmy się kiedy byłam jego studentką w Laboratorium Reportażu na Uniwersytecie Warszawskim. Później spotkaliśmy się kiedy pracowałam już w DSH, to było jakieś dziewięć lat temu i wymyślił, że będę pisała jego biografię. Jakiś czas później mnie wezwał i dał swoje notatki do przeczytania. Po lekturze wydawało mi się, że to się nie nadaje do publikacji. Później dał je też kilku innym osobom, ale ostatecznie chciał jednak, żebym to ja o nim napisała.
Tak zostałam przez niego wybrana do napisania tej książki” - opowiada autorka.
Jak wspomina, pierwsze nagrania ich rozmów miały miejsce już kilka lat temu, spotykali się wiele razy, w różnych okolicznościach. „Odblaski miejsc, gdzie się spotykaliśmy także można odnaleźć w książce.
Tadeusz Rolke jest specyficznym człowiekiem. Ma dużo przeżyć osobistych, które są dosyć istotne dla jego pokolenia. W jego historii życiowej w pewien sposób odbija się historia Polski XX w. To trochę taka biografia jego pokolenia” - powiedziała. […] „To też rodzaj opowieści o życiu z wielkimi wydarzeniami w tle.
On bardzo też lubi opowiadać przywołując różne fakty historyczne z XX w. i to też jest trochę taka lekcja historii. On sam jest także taką jednostką trochę 'między dwoma systemami' - faszyzmem, który naznaczył jego dzieciństwo i stalinizmem, który naznaczył okres dorastania. Wspomina też ważne osoby ze swojego życia - bliskie mu kobiety czy artystów, z którymi współpracował np. Tadeusza Kantora. To właściwie cały czas rozmowa o ludziach, anegdoty, ukazanie zdarzeń z jego życia poprzez opowieści o innych, których wizerunki z reguły znajdują się w jego archiwum fotograficznym”. […] Podkreśla, że punktem wyjścia wielu opowieści są zdjęcia. „Dużo rozmawialiśmy o jego pasji fotograficznej, o tym, jakie miał aparaty, jak zaczynał pracę, o pierwszych publikacjach, pierwszych okładkach, bohaterach zdjęć. O tym w jaki sposób się fotografuje, jaka jest różnica między fotografią analogową a cyfrową, jak pracował nad różnymi projektami fotograficznymi. Mówiliśmy o środowisku fotograficznym w PRL, o tym jak on myśli o fotografii
i co jest dla niego w niej ważne” - dodaje.
